poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozdział 2

*Cassie POV*
Siedziałam na przystanku gdy podjechało tuż przede mną auto w centki w którym leciała głośna muzyka.
Nagle szyba z przodu się otworzyła i ujrzałam tego chłopaka ze sklepu.
- Wsiadasz? - Uchylił okulary przeciwsłoneczne i spojrzał na mnie.
- Nie. - Powiedziałam stanowczo krzyżując ręce.
- Autobus jest za godzinę. - Wskazał na rozkład jazdy.
- Poczekam. - Wzruszyłam obojętnie rękami.
- Nie, to nie. - Parsknął i zaczął odjeżdżać.
- Poczekaj! - Wstałam i się szybko zastanowiłam.
- Wiedziałem. - Zahamował i zaśmiał się.
Wkurzona otworzyłam tylnie drzwi gdzie siedziało dwóch chłopaków, wskazali bym usiadła po środku. Przepchałam się i usiadłam pomiędzy dwoma chłopakami.
Chłopak który prowadził odwrócił się na chwilę i rozebrał oczami.
- Gdzie jedziesz? -Zapytał kierowca, a mi zabrakło tchu. Podałam mu dokładny adres.
- Jestem Justin. To Chaz - Wskazał na chłopaka po mojej lewej, który się wyszczerzył. - To Christian. - Spojrzał na chłopaka po mojej prawej. - A to Ryan. - Poklepał chłopaka siedzącego obok niego.
- A ty? - Wykrztusił Ryan.
- Jestem Cassie. - Podałam Ryanowi dłoń.
- A ja? - Wyjąknął Christian.
Zaśmiałam się pod nosem i podałam mu dłoń, a ten ją ucałował.
- Gentelmen się kurwa znalazł. - Warknął Justin szybko odpalając gaz i zmieniając biegi.
- Oh, zamknij się Bieber. - Chaz spojrzał na Justina.
- Ty tylko na dziwki lecisz. - Parsknął Ryan, a ja się cała zarumieniłam.
- A ty nie? - Justin uniósł lewą brew.
Ryan wzruszył ramionami, a mi się robiło coraz ciaśniej. Chaz bawił się moimi włosami, a Christian trzymał dłoń na moim udzie, ta scena musiała wyglądać przekomicznie.
- To tu! - Prawie krzyknęłam widząc mój dwupiętrowy, biały dom ozdobiony wieloma oknami i dość płaskim dachem położonym na wskos.
- Serio? - Odchrząknął Justin widząc.
- Tak. - Zaczęłam się przepychać obok Christiana który gapił się na mój tyłek.
- Justin mieszka bardzo blisko. - Odezwał się Ryan.
- Taa, no i? - Justin zmarszczył brwi.
- Jakiś kilometr. - Zaśmiał się Chaz.
- To ja spadam. Dzięki za podwózkę. - Wydukałam przed autem machając wolną ręką do chłopaków.
- Shawty - zaczął. - Nie ma za co. - Mrugnął dumnie odjeżdżając.
Chłopaki machali mi jeszcze przez okno, na co się zaśmiałam.
Westchnęłam idąc po ścieżce prowadzącej do domu.
Gdy weszłam poczułam pyszny zapach prowadzący z kuchni.
- Oh, już przyszłaś. - Powiedziała uradowana mama zabierając ode mnie reklamówkę.
- Więcej nie idę do sklepu. - Zaśmiałm się.
- Dlaczego? - Zaczęła kroić marchewkę.
- Długa historia.
Mama się zaśmiała.
- Przyjdzie Steward na kolację.
- To ja zjem na mieście z Ashley. - Wstałam z krzesełka.
- Cassie .. - Westchnęła.
- Mamo, proszę. - Zaczęłam się przy niej wiercić.
- No dobrze. - Westchnęła.
- Yay! - Pisnęłam.
- Ale pomoż mi z kolacją, Steward przyjdzie za godzinę.
Wzięłam sałatę z lodówki i zaczęłam ją kroić. Gdy skończyłam poplasterkowałam parę pomidorów i ogórków.
- Już mogę iść? - Wytarłam ręce.
- Okey, tylko nie przyjdź późno. - Zaczęła wrzucać kotlety na patelnie
Poszłam szybko na górę i zadzwoniłam do Ashley.
- Halo?
- Hey, wyjdziemy gdzieś? - Rzuciłam się na łóżko trzymając telefon ramieniem.
- Właśnie po ciebie jadę. - Zaśmiała się.
- Okey, to idę się szykować - Uśmiechnęłam sie do siebie.
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, 18:12.
Poszłam do łazienki się ogarnąć, czyli wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam i zakręciłam lekko włosy, założyłam krótkie, jeansowe spodenki, i białą bokserkę, na co założyłam lekki beżowy sweterek. Początek września nie jest już taki ciepły. Nałożyłam na twarz puder, oczy pomalowałam mascarą i zrobiłam kreski eyeleinerem.
- Gotowe. - Klasnęłam w ręce i wyszłam z łazienki.
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, 18:48.
Zeszłam na dół gdzie Ashley gadała z moją mamą.
- Hej. - Uśmiechnęłam się.
- Cześć. - Pisnęła Ash.
- To ja już idę mamo. - Wzięłam torebkę i wyszłyśmy.
- Gdzie jedziemy? - Zapytałam.
- Na kolację, do Maca. - Zaśmiała się.
- Serio? - Wyszczerzyłam oczy.
- KFC?
Spojrzałam na nią wkurzona.
- To może pizza?
- Może być. - Westchnęłam.
Odpaliła auto i ruszyłyśmy.

- A więc. - Ashley wepchała wielki kawałek pizzy do buzi. - Przyjechałaś na zawsze?
- Tak, chyba tak. - Zaśmiałam się biorąc kawałek.
- Yaay! - Pisnęła.
Nagle w pizzerii zapadła cisza, a do środka weszła paczka chłopaków.
- Czy to.. - Nie dokończyłam gdy przerwała mi Ashley.
- Najbardziej wkurzajacy ludzie w szkole, i w mieście? - Dokończyła za mnie. - Tak. To oni.
- Kto to w ogóle? - Wzruszyłam obojętne ramionami znowu biorąc kawałek pizzy.
- Justin i jego pieski, wszędzie chodzą razem. Pamiętasz jak się poznałyśmy?
- Tak. - Przed oczami miałam obraz z tego dnia.
- Oddaj mój rowerek! - Krzyknęłam za chłopcem, który zabrał mój pierwszy rowerek. - Bo zawołam mamę!
Mały blondyn zaczął się śmiać razem z kolegami.
- To oni?! - Prawie że krzyknęłam, a pizza z buzi mi prawie wyleciała. Wszyscy ludzie się na mnie dziwnie spojrzeli.
- Tak, wiem. Zmienili się. Baardzo. - Ashley zrobiła duże oczy a ja zaczęłam się śmiać.
- Tak.. bardzo. - Zaśmiałam się niepewnie wycierając chusteczką rogi ust, na co Ashley się dziwnie na mnie spojrzała.
- Co? - Zapytałam.
- Jesteś dziwna .. - Wstała. - Ale to fajne. - Podskoczyła.
Zaśmiałam się i zaczęłyśmy iść w stronę drzwi, ja szłam za Ashley.
Nagle ktoś mnie zawołał i chwycił za ramię.
- Ey, Cassie. - To był Justin.
- Czego? - Wyrwałam mu się z uścisku.
- Przysiądziesz się?
- Nie mogę. - Poprawiłam torebkę zrezygnowana i wyszłam za Ash.
- Co tak długo? - Dziewczyna paliła papierosa. Podszedłam do niej i wyrwałam jej peta z ust.
- Nie pal. - Rzuciłam nim o ziemię i go zdeptałam.
- Jejkuu ... dzięki, Mamo.- Jękła i wsiadła do auta, na co się zaśmiałam.
-Już nie marudź.
Ashley mocno nacisnęła pedał gazu.
- Skąd masz prawo jazdy? - Wydarłam się.
- Ty nie masz w ogóle. - Zaśmiała się.
- Nie mówmy o tym.

-Już jestem. - Weszłam szybko do domu razem z Ash.
- Tutaj jesteśmy. - Zawołała mama na kanapie w salonie. Weszłam do salonu gdy ujrzałam całą rozczochraną mamę i Sterwarda.
- To ja już pójdę. - Skinęłam smutno i poszłyśmy na górę. Ashley u mnie zanocowała.

- Która godzina. - Podniosłam się leniwie z łóżka.
- 10:48 Mruknęła Ashley obok mnie.
- Trochę późno. - Jękłam. - Ale jeszcze minutkę.
Należy nam się. Poszłyśmy spać o 3 nad ranem.

- Która już jest? - Ashley  się szybko otrzepała i wyjęła telefon. - 13:10. - Szepnęła.
Szybko się zerwałam z łóżka.
- Już? - Krzyknęłam.
Skinęła głową i zeszła. Weszła do łazienki a ja się jeszcze położyłam przyglądając się drzwiom od łazienki.
Wyszła i zabrała swoją torebkę.
- Do zobaczenia później.
- Tak. - Uśmiechnęłam się do niej.
- Aaaa, zapomniałam ci powiedzieć - wróciła. - Dzisiaj idziemy na imprezę z okazji końca wakacji.
- Co? - Powiedziałam leniwie wstając.
- Dzisiaj niedziela, jutro do szkoły. - Zaśmiała się.
- Ah taak.. pierwsza klasa liceum. - Burknęłam po czym Ash wyszła.
Wzięłam świeżą bieliznę i od razu weszłam do łazienki, puściłam gorąca wodę. Wyszłam i się lekko wytarłam, nałożyłam na skórę krem do ciała o zapachu róży. Nałożyłam na mokre włosy odżywkę i je uczesałam oraz wysuszyłam.
Ubrałam bieliznę i wyszłam z łazienki po ubrania. Wzięłam białą bokserkę, którą włożę pod lekką kremową spódniczkę która sięgała jakieś 10-15 cm przed kolana. Wzięłam też czarną, skórzaną kurtkę z zawijanymi rękawami, oraz czarne botki z ćwiekami. Dzisiaj będę wyglądała inaczej.
Ruszyłam do łazienki zakładając przez głowę bokserkę.
Weszłam i założyłam spódniczkę, włożyłam bokserkę do środka, po czym założyłam kurtkę, i założyłam botki. Spojrzałam w lustro i nałożyłam na twarz puder i mascare.
- Umm.. - Spojrzałam na eyeliner leżący bezradnie obok lusterka.
- Może już się pomaluję na imprezę? - Pomyślałam. - Nie! Cassie opanuj się - przeklnęłam się w myślach i wyszłam z łazienki.
Moje długie, naturalnie lekko zakręcone włosy bewładnie wisiały na moich plecach.
Wyszłam z pokoju ruszając w stronę kuchni. Mama już była dawno w pracy. Wyjęłam chleb i go posmarowałam masłem, położyłam na dwie kromki po plasterku szynki, sera, ogórka i sałaty.
Wzięłam talerzyk i usiadłam w salonie. Chwyciłam pilot i puściłam bajkę "Tom i Jerry", gdy byłam mała bardzo lubiłam tą kreskówkę, dalej ją lubię.
Wyjęłam laptopa, puściłam głośno muzykę i weszłam na twittera, była już 17:21.
Minęło trochę czasu i nagle drzwi od domu zaczęły się otwierać.
Wystraszyłam się i nagle do domu wpadła moja mama że Stewardem.
- Oh Stew.. - Sapała całując go na wejściu. Steward ją całował po szyi a jego ręka kierowała się coraz niżej.
- Co to kurwa ma być?! - Wydarłam się wkurzona.
- Cassie! - Krzyknęła przestraszona matka.
- Jesteś dziwką! - Krzyknęłam zapłakana i szybko wbiegłam do swojego pokoju.
Wiem że trochę przegiełam, ale to nie tak, wszystko się zaczęło gdy tata umarł, to jest aktualnie jej szósty chłopak w ciągu dwóch lat. Tak jest cały czas, ja już więcej nie wytrzymam.
Weszłam szybko do łazienki i zobaczyłam jak strasznie wyglądam. Przemyłam brud z masakry i  wzięłam eyeliner, zrobiłam kreski, poprawiłam mascare i pomalowałam usta czerwoną, krwistą szminką, jeszcze puder i gotowe.
Wzięłam torebkę oraz telefon i wyszłam szybko z pokoju. Mama była z Stewardem w kuchni.
- Gdzie idziesz? - Zapytała matka.
- Jestem już prawie dorosła! - Wyszłam i trzasnęłam drzwiami.
Przeszłam trochę i zadzwoniłam po Ashley, a ta szybko po mnie pojechała.
- Co ci? - Zapytała smutnie Ash.
- Steward! - Krzyknęłam.
- Znowu?
Ashley o wszystkim wie, opowiadałam jej o tym przez skype, sms i tak dalej.
Kiwnęłam głową i wkońcu dojechałyśmy do jakiegoś baru, na zewnątrz było pełno świateł.
- To nie miała być domówka?
- Ktoś wynajął to pomieszczenie.
Weszłyśmy pewnym krokiem do środka a wszyscy nagle ucichli, było słychać tylko muzykę i szepty typu "Co to za laska?" albo "Będzie moja"
Szłam z Ash w stronę wielkich kanap które były tylko dla nas i naszych przyjaciół których zaprosimy, tzw. Pakiet Vip.
Na stoliku było pełno czystych kieliszków, szklanek i różnych pojemników na alkohol. Wzięłam szklankę i wlałam piwo.
Jedno, drugie, trzecie.
Ja i Ash już wymiękałyśmy.
- Gdzie moja rybka? - Zaśmiałam się.
- Jaka wiewiórka? - Ash zrobiła wielkie oczy.
- Stefan! - Krzyknęłam.
- Przecież Stefan to kot!
- Nie ważne! - Zaśmiałam się chcąc przebić muzykę.
- Chodź zatańczyć. - Pociągnęła mnie za rękę.
Zaczęłyśmy tańczyć, a raczej ocierać się w niebezpiecznej odległości o siebie i o innych ludzi.
Nagle ktoś mnie mocno szarpnął. Obudziłam się w jakimś pokoju przywiązana do łóżka.

*Justin POV*
- To tutaj. - Wskazał Ryan.
- Na pewno tu będzie Zayn? - Zapytałem.
- Tak, raczej tak. - Odezwał się Christian.
- Musimy to robić? - Zapytał Chaz.
- Stary, jesteśmy dwa tysiące do tyłu. - Burknąłem.
Weszliśmy a wszyscy tańczyli w rytm muzyki.
- Mamy się nie wyróżniać. - Powiedziałem a chłopacy skinęli.
Rozdzieliliśmy się szukając Zayna.
Wszystkie dziewczyny się o mnie ocierały a ja je odpychałem.
Wszedłem do jakiegoś pokoju gdzie ujrzałem Zayna całującego nachalnie jakąś dziewczynę która się darła.
- Zostaw ją skurwielu. - Wyjąłem broń ze spodni i skierowałem ją w stronę głowy Zayna który nagle się oderwał od dziewczyny.
- Cassie? - Wytrzeszczyłem oczy na widok dziewczyny.

___________________________

Wygląd Zayna: Zayn Malik

Cześć! Oto drugi rozdział przygód Cassie i Justina.
Podoba się? Zostaw komentarz!
Nie podoba się? Też zostaw komentarz ;)
Chcesz być powiadamiany na twitterze? Odwiedź podstronę "Informowani"
Love xoxo.

15 komentarzy:

  1. Mega <3 ~Madzia :3 xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny, super, mega! *.* czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super<3 Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurwaa daj następny!!! Zajebistyyyy :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej ZAJEBISTE jest to opowiadanie! Bardzo bardzo się cieszę że je piszesz! Już się nie mogę doczekać następnego! Kocham xx
    @JustenAkaMyLove

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku kocham to.!
    Mam nadzieje, ze niebawew pojawi sie nn.
    Zapraszam do mnie http://welcome-back-cassie-jdb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. When next , oh I need next chapter please <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Awh, kocham tą obojętność i troskliwość Justina djsfygsfdbf
    czekam na następny, pisz <33

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietny rozdział. Czekam na nn ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. zajebiste ! kocham to ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne, już nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów x
    @livemylifexxo

    OdpowiedzUsuń